Historia nie jest nudna, są tylko źle opowiedziane historie...
Blog > Komentarze do wpisu

Historia telefonu, czyli triumf przedsiębiorczości nad geniuszem

10 marca 1876 roku zostało wypowiedziane słynne zdanie – „Panie Watson, proszę tu przyjść". Przyjmuje się, iż słowa te były pierwszą udaną próbą połączenia telefonicznego, a ich autorowi przypisuje się wynalezienie telefonu.
Tymczasem, wiele wskazuje na to, że był to zwykły plagiat.


Alexander Graham Bell ze swoim telefonem


Nieco ponad trzy tygodnie wcześniej, w dniu 14 lutego 1876 roku dwóch wynalazców, Elisha Gray i Alexander Graham Bell, zgłosiło do urzędu patentowego zaprojektowane przez siebie telefony. Bell przybył do Urzędu Patentowego kilka godzin przed Gray’em - Bell został tego dnia zarejestrowany, jako piąty w kolejności petent w Urzędzie, a Gray jako trzydziesty dziewiąty.
Nie ulega zatem wątpliwości, że wniosek Bell’a był zgłoszony wcześniej i nie byłoby żadnego problemu, gdyby nie jeden istotny szczegół – jego telefon… nie działał.
Bell złożył swój wniosek patentowy, mając pełną świadomość tego, że telefon skonstruowany zgodnie z jego projektem, nie będzie działał. Wiedział, iż do udoskonalenia aparatu, tak aby funkcjonował prawidłowo, brakuje niewiele i zakładał, że rozwiązanie swojego problemu znajdzie zanim będzie musiał zbudować działający prototyp. Jednocześnie zdawał sobie sprawę z tego, iż składając niedopracowany projekt niczym nie ryzykuje, bowiem prawo patentowe nie wymagało od wynalazcy, przedłożenia działającego egzemplarza – nowatorstwo zgłoszonego wynalazku oceniano wyłącznie na podstawie załączonej dokumentacji.
Takich dylematów nie miał Elisha Gray, którego projekt przedstawiał sprawdzony i działający aparat telefoniczny. Gray dołączył do niego sprzeciw uzasadniający przyznanie pierszeństwa jego wynalazkowi, ponieważ zgodnie z amerykańskim prawem, ochrona patentowa przysługiwała twórcy, który pierwszy wynalazł zgłoszone urządzenie, a nie temu, który pierwszy zgłosił je do opatentowania.
W takiej sytuacji, urzędnicy mając przed sobą dwa wynalazki dotyczące takiego samego urządzenia, w celu rozstrzygnięcia kogo uznać za wynalazcę zasługującego na przyznanie patentu, postanowili przetestować oba projekty.
Gray, ufając doskonałości swojego wynalazku oraz wierząc w przejrzystość procedur i uczciwość urzędników, pozostał w swoim domu w Chicago. Bell mając świadomość niedostatków własnego projektu i wiedząc, że może je nadrobić jedynie swoją przedsiębiorczością, przybył do Waszyngtonu, aby „przypilnować” swoich spraw na miejscu. Jak się miało okazać, był w tym bardzo skuteczny, ponieważ udało mu się uzyskać dostęp do projektu swojego konkurenta i skopiować rozwiązanie, z którym nie potrafił sobie do tej pory poradzić.
Okazuje się zatem, iż jeden z najsłynniejszych wynalazków na świecie, prawdopodobnie był zwykłym plagiatem. Tego zdania jest zarówno biograf Bella, Seth Shulman, autor "The Telephone Gambit", który napisał, iż dowodem na kradzież pomysłu jest notes Bella, utajniony przez jego rodzinę aż do 1976 roku. W 1999 został on zeskanowany i udostępniony, dzięki czemu możemy się dowiedzieć, że sławna transmisja głosu, którą Bell miał przeprowadzić wraz ze swoim asystentem, Thomasem Watsonem, pierwotnie się nie powiodła. We wniosku patentowym złożonym przez Bella dwanaście dni później, opisana jest już zupełnie inna metoda transmisji głosu. Natomiast załączony do wniosku schemat nadajnika, który Bell dopisał na marginesie wniosku patentowego jest zadziwiająco podobny do schematu Graya.  Również  A. Edward Evanson - autor "The Telephone Patent Conspiracy of 1876", napisał, że: "Nie ma wątpliwości, iż Bell widział aplikację Graya (...) Kiedy porównujesz szkic Graya do szkicu Bella, to się samo nasuwa. To są niemal identyczne kopie. Dowód widać czarno na białym. Bell widział wniosek Graya, co było nielegalne".
Sprawa znalazła swój finał w sądzie i zakończyła się ugodą, na mocy której Gray, w zamian za zrzeczenie się swoich roszczeń, uzyskał pokaźną gratyfikację finansową, natomiast Bell mógł bez przeszkód zmonopolizować amerykański rynek telekomunikacyjny.

Rysunek z wniosku patentowego złożonego przez Gray'a w dniu 14 lutego 1876r. oraz zaskakująco podobny rysunek znajdujący się w notesie Bell'a, wykonany przez niego w dniu 8 marca 1876r. 


Kogo zatem powinniśmy uznać za wynalazcę telefonu?

Otóż żadnego z powyższych, ponieważ już w 1857 roku włoski emigrant Antonio Meucci, zastosował w swoim domu urządzenie telekomunikacyjne, dzięki któremu mógł się komunikować z laboratorium w piwnicy, w którym pracował, z sypialnią na piętrze, w której przebywała jego chora żona. W 1860 roku Meucci zademonstrował swój wynalazek, który nazwał teletrofono i opublikował jego opis w nowojorskiej włoskojęzycznej gazecie. Później zmodernizował swój wynalazek, tak, aby można było za jego pomocą porozumiewać na większą odległość, nie było go jednak stać na zgłoszenie wniosku patentowego. Opłata wynosiła 10 dolarów… i jak się później miało okazać, była to kwota, która dzieliła utalentowanego Włocha od zdobycia fortuny i nieśmiertelnej sławy.

teletrofono - skonstruowany przez Antonio Meucci

W 2002 roku po wieloletnich badaniach historycznych, amerykańska Izba Reprezentantów wydała uchwałę, w której przyznała, iż Meucci „stworzył w swoim domu na Staten Island zaczątkowe połączenie telekomunikacyjne łączące piwnicę z pierwszym piętrem... zademonstrował swój wynalazek w 1860 i opublikował jego opis w nowojorskiej gazecie włoskojęzycznej... nie udało mu się zebrać wystarczających funduszy, aby opłacić całą procedurę patentową…”.

Mało kto dzisiaj pamięta kim był Antonio Meucci, a nazwisko Elisha Gray jest prawdopodobnie całkowicie zapomiane. Jednocześnie Alexander Graham Bell, który jest autorem innych, bardzo udanych wynalazków, nieśmiertelną sławę zyskał dzięki patentowi, który skopiował od swojego konkurenta...

wtorek, 08 marca 2011, jonaszdrobniak

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/03/09 08:19:17
Nieśmiertelna sława przypadła w udziale oszustowi. Zastanawiający jest fakt, skąd Bell wiedział, kiedy ma zjawić się w urzędzie patentowym, by wyprzedzić swego konkurenta? I to, że wyprzedził go o kilka godzin równiez jest wskazówką, że oszustwo jego mogło sięgac głębiej?
-
2011/03/09 16:08:23
w drugiej połowie XIX wieku był niesamowity urodzaj na wynalazców :-) Bell miał świadomość, że oprócz niego, nad skonstruowaniem telefonu, pracują Gray i Edison, więc może po prostu spieszył się, żeby być pierwszy?
Gdyby nie znalazł "dojść" w urzędzie patentowym, to wcześniejsze złożenie wniosku patentowego, prawdopodobnie niewiele by mu pomogło.
Niektóre źródła podają, że Bell miał dużo szczęścia, bo zyskał przychylność jednego z członków komisji, który był niedosłyszący, a Bell, który całe życie miał do czynienia z głuchoniemymi (jego matka i żona były osobami niedosłyszącymi, a ojciec dyrektorem szkoły dla głuchoniemych) pracował nad wynalazkami, które miały ułatwiać im komunikację.
Podobno Bellowi pomogła również łapówka w kwocie 100 dolarów, dzięki której uzyskał wgląd do wniosku Gray'a.
-
Gość: lekcjonista, *.internetdsl.tpnet.pl
2015/04/10 12:05:44
Bardzo fajnie opowiedziana historia :D

  

   
stat4u





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

free counters